Modlitwa zmęczeniem, czyli stołeczne przemyślenia

Nie zawalam się pracą. Znam ludzi, którzy zapominają o swoim zdrowiu i zawalają się dużą ilością roboty. Ja cenię sobie zdrowie. W tym podejściu utrzymuje mnie chociażby świeże wciąż wspomnienia szpitalne i pamięć o tym, że zdrowy tryb życia pomoże mi uchronić się przynajmniej przed częścią schorzeń. Albo przesunąć ich pojawienie się w czasie.

Continue reading „Modlitwa zmęczeniem, czyli stołeczne przemyślenia”

Marionetka w rękach Boga

Ostatnio na uczelni bardzo dużo mówimy o teorii poczucia umiejscowienia kontroli. Odniosłam takie wrażenie, że katolom w większości przypisuje się model zewnętrzny. Po polsku pisząc chodzi o to, że katol (niby!) uważa, że sam nie ma dużo wpływu na swoje życie. Kto zatem ma w ręku wszystkie „nitki” i steruje biednym człowiekiem? Straszny Pan Bóg.

Continue reading „Marionetka w rękach Boga”

Mikrofon nie gryzie

To bardzo odkrywcze stwierdzenie towarzyszy mi od ostatniej audycji, kiedy to przyglądałam się mikrofonom wyjątkowo uważnie. Szukałam takich małych ząbków, do których nie należy się zbliżać, a już w ogóle to najlepiej nie wchodzić do studia, bo jeszcze nie daj Boże zaatakują mnie kable, a dzieła zniszczenia dokonają poruszane wiatrem okiennice.

Continue reading „Mikrofon nie gryzie”