Odkrywanie siebie

W czasie trudności coraz mocniej doświadczam, jak w codzienności potrafię odkrywać siebie w ograniczonym zakresie. Jakbym na świat patrzyła tylko jednym okiem.

Walczą we mnie dwa skrajne sposoby odkrywania siebie. Jeden dąży do przyjemności. Drugi dąży do skrajnego umartwiania. Ani hedonizm, ani cierpiętnictwo nie zbliżają do celu.

Ani wypieranie zranień, ani użalanie się nad nimi. Ani dostrzeganie samych zalet, ani skupianie się na wadach. Szukam na tej drodze umiaru.

Potrzeba wolności, by dostrzec cały obraz, nie tylko jego jasne czy ciemne barwy. Tę wolność daje Bóg. I tę właśnie wolność, niezbędną do przyjęcia siebie takim, jakim się jest, odkrywam w ukrzyżowanym Chrystusie.

Król, który może wszystko

Kiedy popatrzymy na sam krzyż, w oderwaniu od życia Chrystusa, możemy się zdziwić tym widokiem. Oto Król jest bezsilny, pokonany, samotny, wzgardzony, odrzucony.

Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: ”Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym”. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: ”Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie”. Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: ”To jest król żydowski”. (Łk 23, 35-38)

Przypominając sobie wcześniejsze dzieła Jezusa można przyjąć że to Król, który mógł wszystko. Mógł roznieść w pył niewdzięczny świat. Zniszczyć ludzi, którzy Go odrzucili. Mógł uciec, dokonać sztuczek, które pozwoliłyby Mu rządzić poprzez podziw i strach… Mógł.

Moc by się znalazła… Dokonał przecież tak wielu cudów. Ostatecznie – mógł zwyczajnie, po ludzku, uciec, zamilknąć, żyć w ukryciu. Nie nadstawiać karku. A jednak dał się zabić.

Podążać za wolą Ojca

Jezus jest wyjątkowym Królem, który nie robi tego, co może, ale robi to, co słuszne. Podąża za wolą Ojca. Do końca…

Można zatrzymać się na słusznej refleksji: czy ja robię to, co mogę, czy robię to, co słuszne? Wybieram swoje pomysły czy wybieram to, do czego wzywa mnie Bóg? Szukam tego, co jest moim dobrem, czy próbuję poszukać większego dobra?

Na ile jestem gotowa prosić o łaskę, by samej iść za Bogiem – do końca?

Te pytania jednak skupiają się na skutkach. Warto je sobie zadawać, jednocześnie warto spojrzeć na przyczyny. Na to, czym dysponujemy, jakich łask Bóg nam już udzielił. I przyjrzeć się temu, czy mamy przestrzeń, by na powyższe pytania szczerze odpowiedzieć?

Na poziomie deklaratywnym można wiele obiecać, można stawiać sobie wielkie duchowe cele. Wchodząc głębiej w istotę pełnienia woli Ojca, watro zadać sobie pytanie o osobistą wolność do jej pełnienia.

Spotkanie pod krzyżem

Usiądź pod krzyżem. Spójrz na Ukrzyżowanego. Porozmawiaj z Nim o Jego wewnętrznej wolności. Spytaj Go, co możesz zrobić, by odkryć Jego wolność w Tobie?

***

Bez tej wolności trudno Ci będzie przyjąć siebie taką, jaką jesteś; przyjąć świat z jego zranieniem; przyjąć Boga z Jego często paradoksalnym z ludzkiego punktu widzenia działaniem.