Dziś dowiedziałam się o sobie, że widać po mnie, że jestem silna. A skoro silna, to nie potrzebuje pomocy…

Uroniłam później łzę, ale nie za wiele i nie za długo. I znów: przecież możesz okazać słabość! Czemu tego nie zrobisz?…

Lata pielgrzymowania po szpitalach, ileś razy przyjęty sakrament chorych, wiele próśb o pomoc, wołanie o pomoc, potem – wymowna cisza. Nowotwór, depresja, kontuzje uniemożliwiające treningi, podejrzenie nawrotu nowotworu i komplikacje, teraz leczenie tężyczki – czegoś, co potrafi wygenerować objawy bardzo podobne do depresji i równie skutecznie sparaliżować codzienne życie.

Gdy byłam silna słyszałam, że mogę być słaba, że inaczej nikt mi nie pomoże. Gdy byłam słaba słyszałam, że mam być silna, bo przecież powinnam sama sobie pomóc. Wiecznie nie taka jak trzeba, dla wielu moich rozmówców.

Wybrałam więc, że chcę być silna. Bo jeśli nie ja, to kto? Kto o mnie zadba, jeśli ja sama o siebie nie zadbam? Kto mi pomoże wstać, jeśli ja sama sobie nie pomogę?

Już Was nie słucham, bo Wasze nastroje są zmienne jak wiatr, Wasze porady zależne od nastroju. Wasza skłonność do pomagania zależna od tego, czy jest Wam to po drodze. A ja szukam wyjścia z sytuacji, w której jestem.

Może ten mój świat jest teraz czarno – biały. Ale może chwilowo nie potrafię inaczej. Walczę, by przetrwać i wzrastać w tym potwornym bólu.

Wojowniczka. Wcześniej z konieczności. Teraz – z wyboru.

Nie oceniaj. Zobacz, kim jestem.

Zdjęcie: Free-Photos // Pixabay

Bądź moim głosem w social media!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Tumblr
Tumblr
Share on LinkedIn
Linkedin
Email this to someone
email
Pin on Pinterest
Pinterest