Dziwnie jest być znowu na Facebooku. Choć jest inaczej.

Znajomych staram się nie przyjmować. Po co? Nie chcę mieć poczucia, że oni są. Wiem, że istnieją. Jeśli będzie potrzeba kontaktu – jest mail, jest telefon. Wracam, ponieważ chcę promować swoją pracę w mediach społecznościowych. Tylko tyle i aż tyle.

***

Myślą, że wróciłam. Że oto Lena znowu jest na fejsiku. Że nic się nie stało, nie było ostatnich kilkunastu miesięcy zmagań, nie było milczenia, ciszy. Ciszy, która wciąż jest. Nie wiedzą, że życie się dla mnie zatrzymało, nie raz lecz wiele razy, że zmagania wycisnęły na mnie piętno. Że tyle razy umierałam i wracałam do życia, że można się dziwić, że jeszcze jestem, istnieję, oddycham.

Ale to było. Doświadczenie zetknięcia z Absolutem, z Bogiem, wobec którego nie można, po prostu nie da się pozostać obojętnym. Miesiące walki uwieńczone tym, że On wygrał, że padłam bez sił, fizycznych i psychicznych. Poddałam się, czekając na ostateczny cios, a spotkałam Miłość, która uzdrawia.

Miłość, która wzywa mnie do życia, która jest jedynym celem i sensem istnienia.

***

Czy muszę mieć taką motywację jak inni? Czy muszę brać witaminę D3 dlatego, że trzeba, że to dobre dla zdrowia? Czy nie mogę mieć prostej motywacji – bo On jest i chce, bym żyła? Tak trudna, a tak prosta motywacja!

W moich zmaganiach okazuje się być najprostszą. Również jedyną, która ma sens.

***

Drobne sukcesy codzienności. Zrobione zakupy. Pojechanie samochodem mimo lęku – tydzień wcześniej w czasie jazdy pękła opona. Czuję się jak człowiek, który wygrał życie. Jeszcze trzy tygodnie temu leżałam kilka dni zupełnie bez sił. Teraz każde wyjście z domu to powód do świętowania.

***

Ci, którzy mnie kiedyś znaliście, już mnie nie znacie. Umarłam dla Was i jestem tylko wspomnieniem, myślą, wyobrażeniem. Umarłam dla siebie, dla swoich pasji, marzeń, myśli, uczuć, odczuć, wyobrażeń.

Nie odpowiadam, bo nie widzę sensu. Czy muszę być na zawołanie tego świata? Czy muszę robić tak, jak Wam się wydaje to słuszne? Byłam dla Was na chwilę. Teraz jestem dla innych. Jutro będą jeszcze inni, z którymi Boża wola połączy mnie na krócej lub dłużej, i znów odejdę. Znowu zniknę, stanę się wspomnieniem.

***

I jeszcze cisza. Wielka cisza, która jest we mnie, dookoła mnie. Spokój codzienności. Gdy patrzą inni – widzą burze z piorunami. Gdy patrzę ja – widzę cierpienie. Gdy patrzę na swoje życie Jego oczami widzę ogrom łaski i nieskończoną Miłość, która mnie podtrzymuje i na nowo powołuje do istnienia.

Zdjęcie: Bessi // Pixabay

Bądź moim głosem w social media!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Tumblr
Tumblr
Share on LinkedIn
Linkedin
Email this to someone
email
Pin on Pinterest
Pinterest