Przez wiele lat zastanawiałam się nad sensownością Wielkiego Postu. Był to dla mnie czas jak każdy inny. Co prawda bogaty w inne formy pobożności, ale…

Niedzielne kazania niewiele różniły się od tych „zwykłych”, może czasem były trochę bardziej dobitne. O tym, że cokolwiek się dzieje, przypominały rekolekcje parafialne i dni wolne w święta.

Przez lata, siadając do dorocznej spowiedzi w wielkosobotniej kolejce, zastanawiałam się — po co jest ten czas? Co ma mi dać? Po co mam podejmować jakieś postanowienia? Każdy inny czas też jest dobry, by coś zmienić — stwierdzałam. I czekałam. Na ten dobry moment do zmian. Jeszcze nie dziś, może jutro, może kiedyś…

Teraz dla mnie Wielki Post to czas, gdy odpowiadam na zaproszenie do wspólnej drogi — walki o zmianę. Choć Kościół to zaproszenie kieruje codziennie, to w tym czasie bardziej niż w innych przypomina nam, że nawracanie — czyli zmiana — to coś na całe życie, a nie tylko na kilka tygodni w roku. I jeśli do tej pory gdzieś to umykało albo jeśli straciliśmy siły na tej drodze, to możemy wrócić właśnie teraz. Razem.

Spojrzenie na siebie

Często zwracamy uwagę na ludzi dookoła — na to, co oni robią, jak robią, czemu to robią. Warto w tym czasie spojrzeć na siebie samego. Skupić uwagę na swoich myślach i działaniach; na tym, jak wygląda nasze życie. Na ile jest ono przygotowaniem do życia po drugiej stronie? Na ile poznajemy Boga, jesteśmy z Nim w relacji? A może Bóg nam umyka w codzienności pełnej obowiązków?

Jestem w takim momencie życia, w którym uczę się funkcjonować z nieco większymi niż wcześniej siłami. To czas, w którym bardzo bym chciała szybko wskoczyć na „stare tory” i więcej pracować. Czuję jednak, że Bóg zaprasza mnie do tego, bym nie „zachłysnęła się” swoim zdrowieniem. Żebym znów nie uciekła w myślenie: skoro staję na nogi, to już Go nie potrzebuję.

Moim celem na ten czas będzie umocnienie w wierze. Złapane nawyku odnoszenia się do Boga w codzienności, bycia z Nim w dialogu, nie tylko na modlitwie, ale szczególnie wtedy, gdy będę podejmować zwykłe, codzienne decyzje — o tym, co komuś powiedzieć, jak odpowiedzieć na maila, w jaki sposób zareagować. Spróbuję zaprosić Go do swojej codzienności.

Narzędzia zmiany

Są trzy narzędzia, tradycyjnie wiązane z Wielkim Postem — modlitwa, post i jałmużna. Każdy rozumie je na swój sposób; ja w tym roku próbuję znów wyjść poza schematy, które mam w głowie.

Modlitwa pozwala „złapać” głębszy kontakt z Bogiem i umacnia do działania. Post dzięki doświadczeniu „braku” pomaga dostrzec, że możemy trochę zwolnić, odłożyć pewne sprawy. Są sprawy ważne, i ważniejsze — wycofanie się na jakiś czas z części z nich tworzy przestrzeń dla Bożego działania. Jałmużna z kolei przypomina o tym, by owoców tego czasu nie zostawiać dla siebie — by się dzielić nimi, na różne sposoby — dla dobra całej wspólnoty.

W tym czasie znów zmierzę się z regularnym odmawianiem Liturgii Godzin; spróbuję mniej sięgać po nią w biegu, a bardziej smakować w domowym zaciszu. Mój post będzie postem od kompulsywnego sprawdzania poczty i telefonu komórkowego. Spróbuję mniej szukać kontaktu z ludźmi, a bardziej z Bogiem. Kwestię jałmużny zostawiam w ukryciu. Niech czyny mówią więcej niż słowa!

Jest jeszcze kilka dni do Środy Popielcowej. Warto je wykorzystać, aby zastanowić się: na jakim etapie życia jesteś? Nad czym możesz popracować? Do czego zaprasza Cię Bóg? W jaki sposób możesz podjąć się zmiany, korzystając z modlitwy, postu i jałmużny?

Zastanów się, przygotuj się, zaproś Boga do działania — i ruszaj do boju!

Bądź moim głosem w social media!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Tumblr
Tumblr
Share on LinkedIn
Linkedin
Email this to someone
email
Pin on Pinterest
Pinterest