Menu Zamknij

Prostowanie dróg

Prostowanie dróg

Cisza odosobnienia.

Cisza która zapada, gdy wszyscy „dobrze” doradzający, już nie doradzają. Gdy ci, którzy pomagali po swojemu, nawet nie próbując się wsłuchać w potrzeby człowieka z depresją, machnęli już ręką. Cisza; milczenie pełne zadumy tych, którzy zaczynają dostrzegać głębię. Nigdy nie zrozumieją. Milkną przed tajemnicą choroby i jej przeżywania.

Wiedzą, jak niewiele znaczą słowa…

***

  • W jaki sposób postrzegasz ludzi, którzy próbują Ci pomóc?
  • Czego potrzebujesz w zmaganiu się z chorobą?
  • W jaki sposób komunikujesz te potrzeby?

***

Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego (Łk 3,4)

Pogmatwana ścieżka. Nadmierna senność. Niechęć. Zmęczenie — nie mam ochoty na nic. Mam dość. Litości. Nie chcę wychodzić z łóżka. Wystarczy mi coś do jedzenia i serial. Świecie, zostaw mnie. I tak mnie nie chcesz…

Drugi człowiek przypomina, że może być inaczej, że inni żyją normalnie, a u mnie normy nie ma. Może nie będzie nigdy. Może już nie wierzę, że kiedykolwiek będzie inaczej, będzie lepiej. A może jednak jeszcze tli się nadzieja, ale kolejne nawroty pokazują, że na razie mogę tylko skulić się w sobie, by ciosy bolały mniej.

Wciąż jednak jest niewielka przestrzeń do zmiany. Byle wstać z łóżka. Byle umyć zęby. Byle spróbować przygotować sobie kolejny posiłek.

Przygotować drogę Panu. Nie muszę przenosić gór. Nie muszę od razu iść do pracy, kończyć studiów, wracać na treningi. Nie muszę. Jeśli nie mam siły, nie muszę. Budowlę zaczyna się od fundamentów. Od wysypiania się, od dbania o to, by brać leki, by odżywiać się odpowiednio.

By spojrzeć na siebie z miłością, choć wszystko zdaje się wołać: jestem do niczego, świat mnie nie chce, moi bliscy mnie nie chcą. Zawsze mogę powiedzieć — choć te myśli są w mojej głowie i bardzo mnie męczą, nie są prawdą.

Możesz mniej, ale wciąż wiele możesz. Spróbujesz?…

***

  • Jaki cel chcesz osiągnąć w walce o swoje zdrowie w najbliższym czasie? W najbliższym miesiącu, kwartale, półroczu?
  • Co może być małym krokiem na tej drodze? Krokiem, który spróbujesz wykonać w przeciągu najbliższego tygodnia?
  • W jaki sposób możesz zaprosić Jezusa do swoich zmagań?

***

Czasem myśli niepotrzebnie komplikują. Są jak stadko owiec wypuszczone na łąkę, które nie ma pasterza. Nie ma również psa pasterskiego, który by je zagonił w jedno miejsce. Rozpraszają się. Włażą w krzaki, wpadają w rozpadliny. Trudno jest potem zebrać takie niesforne stadko, żyjące własnym, mnogim życiem.

Myśli bez pasterza. Myśli bez nadzoru. Jedna ciągnie do działania — tylu ludzi powtarzało, że to tylko lenistwo, że powinnam pracować… Druga — ciągnie do odpoczynku. W końcu wiecznie zmęczony organizm bardzo tego potrzebuje… By być zmęczonym choć trochę mniej. Trzecia myśl mówi — nikt nie chce, byś tu była. Telefon, mail, Facebook milczy. Ludzie żyją własnym życiem… Nikt nie pamięta. Czasem ktoś napisze. Odpisuję, błagając w myślach, by pomógł mi ogarnąć to niesforne stado.

Znów nikt nie potrafi. Myśl czwarta. Jestem sama. Nikt poza mną nie wie, co się dzieje w mojej głowie. Niewielu chce zrozumieć. A nawet jeśli rozumieją — nikt poza mną nie zrobi porządku. Nie zwoła stada. Nie postawi straży…

Straż dla myśli. Moich własnych myśli. Straż, która sprawi,że będę w stanie je upilnować, nie dowierzać im. Filtrować je. Patrzeć na nie z dystansem w czasie, gdy są dla mnie wrogiem, a nie sprzymierzeńcem. Budować armię myśli, które będą moim wojskiem w dalszej walce…

***

  • Kto lub co może być strażnikiem Twoich rozbieganych myśli?
  • Jakie myśli mogą pomóc Ci w Twojej codziennej walce?

***

Każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi (Łk 3,4-5).

Moim wysiłkiem nie wypełnię każdej doliny. Nie zrównam gór i pagórków, nie wyprostuję krętych dróg. Nie sprawię, że znikną wyboje.

Wiara nie polega na tym, że trudności znikają. Polega na tym, że przeżywa się je inaczej. Że idzie się do przodu, choć codziennie wiele razy traci się nadzieję. Ale jest Ktoś, Komu ufam, że nie zostawi mnie samej. On podtrzymuje ogień, by nie zgasł. A kiedy nadejdzie czas… pozwala mu zapłonąć mocniej.

W ogniu Jego miłości płonie ból, płonie wcześniejsze zniechęcenie. Płoną niespełnione marzenia, płoną wszystkie złe chwile. Przeszłość pełna bólu wypełniona jest łaską. Teraźniejszość staje się błogosławieństwem.

I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże (Łk 3,6)

Ty też ujrzysz. Daj sobie szansę. Daj Jemu szansę. Zrób kolejny krok. Jeden dzisiaj. Jutro jeszcze jeden. Pojutrze kolejny.

Żyj, mimo wszystko…