Pierwsze kroki

Pierwsze kroki

Młodzi! To słowa skierowane do was i do mnie. Do ludzi, którzy chcą, by było na tym świecie choć trochę lepiej. Do tych, którzy wciąż wierzą w ideały, bądź chcą wreszcie w nie uwierzyć.

„Chcielibyśmy reformować otaczający nas świat? Ale świat do nas nie należy. Chcielibyśmy ulepszać ludzi? Ale ludzie są poza zasięgiem naszej władzy. Natomiast my sami wciąż należymy do siebie i bez przerwy pozostajemy w zasięgu naszego władania. Tutaj możemy wszystko zyskać. I tutaj możemy wszystko stracić.” (s. 112)

Nasze pole działania

W mojej rodzinie (zapewne nie tylko) częstym tematem rozmów jest zło tego świata. To, co nas boli, co sprawia, że tracimy motywację do działania. Cierpienie. To, jak inni ludzie nie potrafią docenić posiadanego, naszym zdaniem, szczęścia (jakbyśmy sami potrafili docenić szczęście własne!).

Przyglądanie się stopniowej dekonstrukcji systemów, w których jeszcze jest obecny zdrowy rozsądek; obserwowanie rozkładu obyczajów, rozpadu tego, co zdawało się być trwałe. Ci, którzy widzą to wszystko, ci, którzy uczestniczą w tym i są ofiarami tych procesów – mają prawo do załamania. To właśnie my widzimy to wszystko – właśnie my jesteśmy ofiarami zła, które nas otacza.

Można wybrać dwie drogi – drogę obojętności i drogę walki. Można podjąć próbę znalezienia własnego miejsca na ziemi, gdzie będziemy mogli w miarę spokojnie egzystować, bądź zacząć służyć innym. Właśnie taką alternatywę pokazuje nam, młodym, ksiądz Tischner.

Jednak ta alternatywa opiera się na jednym, bardzo istotnym założeniu – na działaniu, wprowadzaniu zmian. Nie na organizmie, jakim jest świat; nie w życiu innych, lecz przede wszystkim w ramach własnej egzystencji. Czyli – jak mówi przysłowie: „jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie”.

Prawo rozwoju człowieka

Tischner zwraca uwagę na fragment Ewangelii, w którym Jezus udziela jednej z najważniejszych wskazówek dotyczących życia wiary.

„Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.” (Mk 8,34-35)

A tak już pisze ksiądz profesor:

„zachować siebie chce ten, kto miłuje tylko siebie, a innych o tyle tylko, o ile są mu w jakimś sensie i w jakiś sposób potrzebni. Dla takiego człowieka istnieje na świecie tylko jedna jedyna rzeczywistość: on sam”. (s. 113)

Nie tylko egoista, skrajny hedonista, narcyz zaliczają się do tej kategorii. Również my balansujemy na jej krawędzi, gdy wygrywa w nas interesowność, chęć posiadania, zyskania czegoś kosztem innych ludzi. Nie liczy się ból kogoś, kto coś przez nas stracił. Nie liczy się uśmiech, który mogliśmy u kogoś wywołać, rezygnując z zaspokojenia jakiegoś pragnienia. Nie widzimy piękna świata. Na nasze oczy spadają magiczne klapki, zasłaniające to, co Boże.

Jest i druga droga, którą możemy iść. W końcu

„człowiek jest zdolny ofiarować siebie dla innych: dla Boga i dla bliźniego. (…) Potrafi poświęcić siebie na ołtarzu spraw większych niż on sam.” (s. 113).

Narzeczeni, którzy czekają z seksem do ślubu, choć wiedzą już, czym jest bliskość, jak piękna potrafi być i pragną spełnienia. Student, uczciwie uczący się do egzaminów, chcący nie tyle je zaliczyć, co zdobyć wiedzę. Młody chłopak idący do seminarium.

***

Wybór dokonuje się każdego dnia. Różnorodne wydarzenia dają nam szansę na przyjrzenie się, w którą stronę podążamy. Co jest dla nas ważne? O co chcemy walczyć? Czy jest jeszcze cokolwiek, co stanowi dla nas wartość, dla której potrafimy poświęcić wszystko inne?

Chcę, by taką wartością w moim życiu była relacja z Bogiem. Nie jest to proste. Wciąż upadam, uciekam od Stwórcy mając wrażenie, iż jedyne, co jest między Nim a mną to bezsens. Wiele niewyjaśnionych, niepozamykanych spraw, żalu z mojej strony. Jednak wciąż walczę. Mam poczucie, że jeżeli już raz podjęłam decyzję na wieczność nie wolno mi wycofać się po czterech latach. Nieważne, jaką cenę za to zapłacę. A nie jest ona niska i spłacam ją codziennie…

Wbrew temu, co widzimy dookoła, jest o co walczyć. Nawet jeśli słowa miłość, czystość, honor straciły swoje znaczenie, nawet, jeśli wiara wydaje się być cieniem tej prawdziwej. Warto walczyć. By słowa odzyskały swoje znaczenie, przynajmniej w naszej egzystencji.

Oto pierwszy punkt programu dla mnie i dla Ciebie – o ile oczywiście zechcesz…

(Cytaty pochodzą z książki „Nadzieja czeka na słowo”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak).

2 thoughts on “Pierwsze kroki”

  1. Iva napisał(a):

    Piękne rozważania. W ogóle jestem zachwycona Twoim blogiem piszesz pięknie i ciekawie, z przyjemnością tu zaglądam i serdecznie pozdrawiam.

  2. Łukasz Mikołajczyk napisał(a):

    Przeczytałem. Z przyjemnością

Comments are closed.