To, co przeminęło

To, co przeminęło

„W Raju miał dość wszystkiego,
na ziemi nic własnego.”

To swoisty fenomen. Często nie potrafimy docenić tego, co mamy, dopóki nie odczujemy mniej lub bardziej bolesnej straty.

Drugi fenomen wiąże się ze zmianą: często decydujemy się na nią, gdy coś nam nie leży, nie pasuje. Gdy życie przestaje być wygodne szukamy sposobu na to, by było nam lepiej. Byśmy zamiast na twardym krześle mogli wymościć się na miękkiej kanapie.

Warto spojrzeć z perspektywy Adama, który wspomina rajskie rozkosze. Sięgnąć do jego spojrzenia, by przez jego pryzmat zastanowić się, czy przypadkiem i nam czegoś nie brakuje?

Nasza codzienność potrafi stępić nam zmysł duchowy. I tak zaczynamy cieszyć się nadmuchanymi bułkami i nastrzykniętym solanką mięsem. Nawet nie szukamy dobrego, razowego chleba oraz twarożku z sera, który jeszcze niedawno był mlekiem prosto od krowy…

A przecież wystarczy nieco wysiłku, zmiany, zwrócenia się ku Bogu, by doświadczać duchowych rozkoszy. Może nie od razu – w końcu potrzeba czasu, by smak wrócił; może nie po tej stronie nieba. Ale warto. Nawet okruszki z góry są lepsze niż ziemskie specyjały z emulgatorami.

Puste krainy orał,
niestety! z płaczem wołał:

Ach biada mnie nędznemu!
człekowi strapionemu.
Do Raju trafić nie mogę,
bom przez grzech stracił drogę.

W Raju’m miał dość rozkoszy,
złote na polach kłosy.
Nigdym nie umiał orać,
za wołami hela! wołać. (za: Wikipedia)