Menu Zamknij

Z mądrości Matek Pustyni

Recenzje książek

Wielki Post ma się już ku końcowi. Wielkopostne umartwienia, przeczytane książki, przemyślenia, rekolekcje – wszystko to odchodzi w niepamięć, ustępując zbliżającej się radości ze zmartwychwstania Jezusa. Czemu jednak, wraz z nie zawsze przyjemnymi wyrzeczeniami, przeminąć ma również nastrój wyciszenia i refleksji?

Codzienność, w której jest chwila dla głębszych przemyśleń, nie musi przemijać. W utrzymaniu tego stanu może pomóc lektura, która jest ciekawa, ale i wymagająca. Książka, której objętość nie przerazi czytelnika, a która jednocześnie nie może być „połknięta” za jednym zamachem. Taka książka wpadła mi w ręce na początku Wielkiego Postu i była mi przez ten czas towarzyszem, który zmuszał do myślenia ale i czasem bawił do łez.

Kilka wieków po narodzinach Chrystusa chrześcijaństwo stało się „religią dla mas”. Z tego powodu Ci, którzy całą duszą zawierzyli Ewangelii i szukali czegoś więcej, odchodzili ze swoich wiosek czy miast by wieść życie w samotności i ascezie. Wielu z nas kojarzy z tamtymi czasami Ojców Pustyni. Kto jednak dzisiaj zdaje sobie sprawę z tego, że życie na pustyni wybierały również kobiety? Książka „Meterikon. Mądrość Matek Pustyni” to zapis mądrości tych mniszek, które znalazły w sobie siłę i determinację, by iść przez życie w ciągłym ascetycznym wysiłku.

Co ciekawe, sama książka nie została napisana przez kobietę. Zebrane w niej rady i przypowieści mniszek zebrał Abba Izajasz, jeden z ówczesnych mnichów. Jego czyn był na tamte czasy czymś zaskakującym. Pisze on: „Obawiam się, że znajdą się ludzie, którzy mnie potępią: odkąd świat istnieje, nikt jeszcze nie napisał księgi dla kobiet.” (s. 157) Jednak cel, który obrał sobie Abba Izajasz – pomoc w osiągnięciu zbawienia znajomej mniszce, Ammie Teodorze – jest dla niego ważniejszy niż ewentualna pogarda ludzi mu współczesnych.

Opowieści w Meterikonie przesiąknięte są duchem ascezy. Na każdym kroku czytamy o kolejnych wyrzeczeniach i trudnych wyborach, które mają czytelnikowi pomóc w drodze do Boga. Droga ta najeżona jest pułapkami, jednak modlitwa, post i inne środki pozwalają zwycięsko przejść przez nawet największe trudności. Chwilami można odnieść wrażenie, że nie pozostaje nam nic innego, tylko zostać mnichem bądź mniszką – wszystko po to, by osiągnąć zbawienie.

Mentalność mnichów z pierwszych wieków może wydawać się bardzo obca człowiekowi współczesnemu. Warto jednak zadać sobie trud zaadaptowania myśli sprzed około tysiąca pięciuset lat do problemów naszej codzienności, by odnaleźć mądrość ponadczasową zawartą w tych opowieściach. To, co w życiu najważniejsze, to dążenie do Boga. Droga ta jest trudna i wymagająca, ale nagroda, którą otrzymamy, warta jest tego trudu. Mamy wiele środków, które pomagają na tej drodze, a o których czasem w codziennej bieganinie zwyczajnie zapominamy.

Czemu jednak polecam myśli – wydawałoby się – typowo wielkopostne tuż przed świętami Wielkiej Nocy? Ich przekaz pokrywa się z tym, który niosą zbliżające się święta. Jest to zapewnienie, że choć życie nie jest łatwe, możemy mieć nadzieję. Nadzieję na to, że coś się zmieni, że uda nam się zawalczyć ze słabościami. Że za kilka, kilkanaście lat, a może już niedługo, gdy spotkamy się z Ojcem w niebie i odbierzemy nagrodę za nasz codzienny trud.

„Meterikon. Mądrość Matek Pustyni”. Wydawnictwo PROMIC, Warszawa 2010, ss. 276, ISBN: 978-83-7502-195-0

Recenzja ukazała się w kwietniu 2011 roku na portalu Duchowy.pl oraz na stronie nataliaswit.wordpress.com.