Menu Zamknij

Wielkopostna książka nr 3: Na via dolorosa

Recenzje książek

Moja znajomość z rozważaniami Drogi Krzyżowej skończyła się wraz z zebraniem czterech podpisów w indeksie, który dostałam w czasie formacji przygotowującej do bierzmowania.

Samo nabożeństwo kojarzyło mi się z kościołem zapełnionym ludźmi, bolącymi kolanami i kiepskimi rozważaniami, w czasie których po raz kolejny słyszałam, iż jestem człowiekiem grzesznym i niegodnym, oraz co mogę zrobić, by stać się bardziej „godnym” – odsunąć się od zepsutego świata i nieść swój krzyż. Jako 16 – latka zniechęciłam się do tej formy modlitwy, z rzadka tylko zaglądając do równie ciekawych rozważań w modlitewniku.

Zastanawiałam się, co musi w sobie mieć takie rozważanie, by do mnie przemówić. Szukałam słów, które będą przybliżały Jezusa, a nie „zepsuty świat”. Starałam się znaleźć takie teksty, które nie zmuszałyby mnie siłą teologicznej bądź innej perswazji do skruchy, lecz pokazały inny świat, ten świat, który widział Jezus, Jego sposób myślenia, coś, co niektórzy nazywają „logiką zbawienia”.

Po długich poszukiwaniach nieco przypadkiem natrafiłam na książkę, która spełniła moje oczekiwania, wprowadzając mnie duchowo w świat męki Zbawiciela.

„Z Jezusem na via dolorosa” to rozważanie Drogi Krzyżowej, stworzone przez zmarłego w katastrofie smoleńskiej księdza Ryszarda Rumianka oraz jezuitę Józefa Kuliszy. Książkę otwiera esej Wacława Oszajcy SJ. Lekturę uzupełniono zdjęciami miejsc, w których – według tradycji – miały miejsce kolejne wydarzenia związane z ostatnimi chwilami ziemskiego życia Jezusa.

Już od pierwszych stron Czytelnik może poczuć atmosferę Jerozolimy pierwszych wieków. Ojciec Oszajca pokazuje znaczenie Drogi Krzyżowej, przy okazji przedstawiając nasz ludzki odbiór wydarzeń sprzed prawie dwóch tysiącleci. Przybliża wydarzenia z via dolorosa – uliczki, którą nazwano tak na pamiątkę wydarzeń, których była świadkiem. Ksiądz Rumianek z kolei dokonuje dogłębnej, acz krótkiej i treściwej analizy kolejnych stacji. Pokazuje ich genezę oraz opisuje ich obecny wygląd. Okazuje się, że na jerozolimskiej Drodze Krzyżowej można znaleźć wiele polskich akcentów. Swoją refleksję kończy ciekawym spostrzeżeniem, iż właściwie tylko w Jerozolimie nabożeństwo to odbywa się w pełni – tylko tam do rozważań można dodać słowa: „to się działo tutaj”…

Ostatnią i najdłuższą część książki stanowią rozważania Ojca Józefa Kuliszy. Niech jednak Czytelnika nie zniechęci długość – te ponad pięćdziesiąt stron stanowi przepiękne streszczenie nauczania i życia Jezusa. Streszczenie, które czyta się jak dobrą powieść. Autor, wykorzystując fragmenty Ewangelii oraz różnych dzieł innych teologów, opowiada historię, która wydarzyła się na via dolorosa. Droga Krzyżowa staje się punktem wyjścia wyjaśnienia misji Jezusa z perspektywy Jego ostatniej ziemskiej wędrówki, prowadzącej na Golgotę. Rozważanie to pozwala lepiej zrozumieć, co Zbawiciel miał na myśli nauczając, czyniąc cuda, i dlaczego tylko Jego śmierć mogła przynieść odkupienie.

Rozważania te pozwalają uwolnić wyobraźnię; ułatwiają to również zdjęcia pokazujące Jerozolimę, a dokładnie via dolorosa, naszych czasów. Wyobraźnia pomaga Czytelnikowi znaleźć się w pobliżu cierpiącego Jezusa i zastanowić się, nad tym, co rzeczywiście jest w życiu ważne. Refleksja jest dobrowolnie podejmowana jako konsekwencja wspaniałej lektury przenoszącej czytelnika w czasie, nie jest zaś już przymusem, za którym stoi wyłącznie świadomość własnej grzeszności.

Książkę tę polecam każdemu, kto Drogi Krzyżowej nie rozumie, boi się jej bądź chce ją odkryć na nowo. Kto rzeczywiście chce poznać jej korzenie, zarówno historyczne jak i biblijne, przy okazji zaś odkryć jej piękno, przykryte kurzem sztampowych rozważań. Dzięki tej lekturze można na jakiś czas przenieść się na via dolorosa i zobaczyć inne aspekty tego nabożeństwa – coś, o czym nawet nam się nie śniło, gdy po raz kolejny szliśmy do swoich parafii w wielkopostny piątkowy wieczór.

„Z Jezusem na via dolorosa”, Józef Kulisz, ks. Ryszard Rumianek. Wydawnictwo Rhetos, Warszawa 2011, ss.114, ISBN: 978-83-89781-63-5.

Tekst został opublikowany w marcu 2012 roku na stronach Radia Wnet oraz nataliaswit.wordpress.com.