Menu Zamknij

Uczucia na emigracji

Recenzje książek

Pokręcone jest to (…) że nie mogą liczyć na pomoc w rzekomo cywilizowanym kraju, w którym żyją. Tu się urodzili, tu pracują i swoimi podatkami płacą temu państwu, aby mogło funkcjonować, a jak sami potrzebują pomocy, muszą tułać się po świecie. Normalny skandal. (s. 80)

Co skłania ludzi do emigracji? W ostatnich latach najczęściej pieniądze. Potrzeba zarobienia na godne życie, na to, by nie było tylko „na chleb”, ale i na „masło”: mieszkanie, rehabilitację dziecka, spełnienie najskrytszych, a jednocześnie najzwyczajniejszych w świecie marzeń.

Ewę, Agatę, Mirkę i Różę łączy nie tylko przyjaźń, ale i życiowe okoliczności. Ich mężowie na pewnym etapie związku zmuszeni są opuścić Polskę. Rozłąka w każdym z małżeństw wygląda zupełnie inaczej – jak w życiu. Wcześniej wszystkim parom życie małżeńskie układało się dobrze i z nadzieją patrzyły w przyszłość. Emigracja stała się weryfikacją, niekiedy bolesną, związku i życiowych postaw.

Motywacja do wyjazdu za każdym razem była inna. Jednak wiara w to, że rozłąka nie zmieni relacji – ta sama. Przyjaciółki wspólnie przeżywają rozterki i smutki, dzielą się również radościami i wątpliwościami. Zgrany tandem uparcie dąży do przetrwania trudnych chwil, których – im dłuższa rozłąka – jak na złość jest coraz więcej… Powrót ukochanej osoby może zmienić ten stan, ale niestety nie w każdym wypadku małżonkowie potrafią do siebie wrócić. Z czasem marzenia niektórych przyjaciółek o szczęściu rodzinnym pryskają – zostają tylko wspomnienia.

Książka „Emigracja uczuć” ukazuje emigrację z nieco innej perspektywy. Pieniądze są ważne, ale najważniejsze okazują się ludzkie relacje, które – jak na złość – nie chcą stanąć w miejscu. I nie lubią próżni. Przybliża los tych, którzy w poszukiwaniu lepszego życia musieli wyjechać, ponieważ kraj, w którym się urodzili, nie mógł im zapewnić spełnienia zwyczajnych, codziennych marzeń. Pokazuje, jak zaskakujące potrafi być życie – zarówno in plus, jak in minus. Co ciekawe, autorka książki wraz z rodziną mieszka w Wielkiej Brytanii – sama więc będąc na emigracji wie, jak wygląda życie „na ekonomicznym wygnaniu”.

Lektura ta wciąga już od pierwszych stron. W końcu lubimy czytać książki o ludziach takich samych jak my: zmęczonych codziennością, szukających szczęścia w życiu – książki „o życiu”. Pojawiają się w niej intrygi, namiętny seks i zdrady, uzależnienia i trudne wybory. Oraz grupa kobiet, która przez te trudności przechodzi wspólnie. Do czasu…

To, co jest atutem tej książki – czyli właśnie jej „życiowość” staje się również po części jej wadą. Bohaterki, którym Czytelnik kibicuje, są podobne do nas w każdym calu – nawet, kiedy powielają stereotypy czy kierują się niesprawdzoną wiedzą medyczną. Wydaje mi się, że właśnie książki „łatwe, lekkie i przyjemne” powinny promować odpowiednią wiedzę – nie moralizując, ale uczciwie informując czytelnika o medycznych faktach. Tak właśnie starają się działać autorzy scenariuszy do polskich seriali, może warto by było, aby tego typu działania przeniosły się w sferę książek?

Z drugiej jednak strony skoro jest to książka pokazująca samo życie, trudno spodziewać się, by nagle bohaterki wiedziały o konsekwencjach medycznych swoich wyborów. Ten wątek zostawia we mnie mieszane uczucia, bardziej związane ze stanem literatury „wakacyjnej” niż z książką jako taką.

Mimo tych wątpliwości mogę z czystym sumieniem książkę polecić na majówkę czy zbliżające się wakacje. Nie jest to typowy „odmóżdżacz” czy romansidło, ale książka z pogranicza obyczajowych. Są momenty łatwe, lekkie i przyjemne, ale są i trudne wybory. Jak w życiu. „Historia toczy się dalej”… A przecież to jest to, co „tygrysy lubią najbardziej”.

„Emigracja uczuć”, Agnieszka Bednarska. Wydawnictwo Replika, rok 2012, ss. 344, ISBN: 978-83-76741-51-2

Recenzja została opublikowana w kwietniu 2012 roku na stronach Zaczytaj się! oraz nataliaswit.wordpress.com.