Stopnie pustości żołądka

Kochać Post

Wyższość modlitwy nad pustym żołądkiem

W czasie, gdy chrześcijaństwo stawiało pierwsze kroki, żydowscy asceci jadali jak prawdziwi mnisi pierwszych wieków chrześcijaństwa. Faryzeusze pościli tak „tylko” dwa razy w tygodniu.

(…) jedzą codziennie dopiero po zachodzie słońca, „gdyż uważają filozofię za godną światła, a potrzeby ciała za godne ciemności”.

Czasem nawet pościli nieco dłużej…

Tymczasem niektórzy (…) posuwają się dalej. Ich zamiłowanie do wiedzy popycha ich do jedzenia tylko raz na trzy dni. Wśród nich są nawet tacy, którzy „znajdują tak wielką radość w rozkoszowaniu się mądrością”, że podwajają ten czas i jedzą zaledwie raz na sześć dni. Te wydłużone posty zasługują na tym większą uwagę, że jadłospis ich posiłków jest nadzwyczaj surowy: dla wszystkich chleb i sól, a do picia woda. Najbardziej delikatni dodają tylko jedną przyprawę, a mianowicie hizop.

Od początku chrześcijaństwa dniami postu były środy i piątki (w opozycji do „faryzejskich” poniedziałków i czwartków). Wtedy to chrześcijanie jadali dopiero w środku popołudnia, tak, aby spożywać posiłek z innymi ludźmi i pościć w ukryciu.

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010, s. 40n)

Jak bardzo pusty może być żołądek?

Posty pierwszych mnichów zadziwiają.

(…) pierwszy chrześcijański pustelnik, którego życie zostało opowiedziane, św. Antoni, nie poprzestawał na zachowywaniu zasady spożywania jednego, wieczornego posiłku. Święty Atanazy ukazuje nam go poszczącego nieraz dwa, a nawet cztery dni z rzędu, od początku jego ascetycznego życia. Jego codzienne bądź następujące po sobie z większymi odstępami w czasie posiłki składały się jedynie z chleba, soli i wody. Podobnie ten, który został później ojcem cenobitów, św. Pachomiusz, stawiał pierwsze kroki w życiu monastycznym u starego anachorety imieniem Palamon, który miał zasadę jedzenia codziennie latem, ale tylko co drugi dzień zimą, i który nie pozwalał na dodawanie do soli ani jednej kropli oliwy, nawet w dzień Wielkiej Nocy.

To jednak nic w porównaniu z wyczynami „tygodniowców”.

Poza tymi dwoma, jedynymi w całym tygodniu posiłkami, w sobotę bardzo wcześnie rano i w niedzielę po południu , ci asceci Wielkiego Postu nie spożywają nic innego jak tylko wodę i trochę kleiku mącznego.

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010, s. 48n)

Szokujących statystyk ciąg dalszy

Inny słynny traktat na temat egipskiego monastycyzmu, autorstwa Jana Kasjana, mówi o zasadzie, która miała być przestrzegana w sposób dość powszechny przez anachoretów. W drodze doświadczenia została uznana przez mnichów za najlepszą: każdego dnia spożywa się funt chleba (nieco ponad 320 gramów), z czego połowę o dziewiątej, a resztę wieczorem. Spożywa się sam suchy chleb, uważany za najpewniejszy gwarant nieskazitelnej czystości. Jeśli dzieli się porcję na dwa razy, wbrew regule jednego posiłku, to ze szczególnych powodów związanych z gościnnością, które wyjaśnia Kasjan. Zauważa on ponadto, że dzięki temu jest się lżejszym, co pomaga odprawić wieczorne i nocne oficja.

A na sam koniec „makabrycznych” nieco opowieści o poszczeniu mnichów wspomnimy znanego z lekcji polskiego Szymona Słupnika.

W czasach Eutymiusza, w sąsiedniej Syrii żyje mnich, który swoimi praktykami postnymi nieodparcie przyciąga uwagę. Chodzi o Szymona Słupnika, którego dokonania były bardzo sławne. Przed i po wejściu na swój słynny słup, widzimy jak na wzór Jezusa przechodzi całe Wielkie Posty nic nie jedząc.

Wymowny jest stopniowy rozwój tych heroicznych prób. Pod koniec swojego pierwszego Wielkiego Postu Szymon zostaje znaleziony leżący nieprzytomny na ziemi w swojej celi przy jedzeniu, którego nie chciał tknąć. Później z roku na rok stopniowo opanowuje wyczerpanie postem całkowitym, gdy najpierw udaje mu się pozostać przytomnym, potem w pozycji stojącej i na modlitwie; w tym celu rozpoczyna od przywiązywania się i utrzymywania w zwisie; później udaje mu się to jego własnymi siłami. To wspaniałe pokonywanie własnej słabości potwierdza, że w tej dziedzinie, podobnie jak w wielu innych, wszystko lub prawie wszystko jest sprawą przyzwyczajenia.

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010, s. 50n, 53n)

Fragmenty książki zostały opublikowane na FB profilu http://www.facebook.com/swit.przy.herbacie w marcu 2011 roku za zgodą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.