„Śmierć proroka”. Ten koniec świata już nadszedł

Recenzje książek

Ludzie rozdarci, nie wiedzący, jak odnaleźć się w przerażającej i co i rusz zaskakującej rzeczywistości – to bohaterowie trylogii Słobodzianka. Bliscy i nam. Choć od bohaterów dzielą nas dekady, ich koniec świata jest również naszym.

Zanim jednak przyjrzymy się analogiom, przyjrzyjmy się temu, co dzieje się w Wierszalinie, małej osadzie na Podlasiu, założonej w XX wieku. Jest ona niemym świadkiem różnych interesujących wydarzeń. To tu nagle pojawia się może cudownie ocalały car Mikołaj II, tu również prorok Ilja jako Chrystus, który znów przybył na ziemię, naucza, uzdrawia i wieszczy koniec świata. Tu widać walkę o władzę nad rzędem dusz, w której pojawia się lokalny policjant, lokalne (katolickie!) władze, chcące przy zmianach ustroju utrzymać się na swoich stołkach, a w szerszej perspektywie komunistów i wierzących w rychłą apokalipsę, z prorokiem na czele. Ilją, któremu nie po drodze z lokalną cerkwią…

W tym zamieszaniu próbują żyć zwykli ludzie, którzy nie stoją po żadnej stronie barykady: ani polskiej, ani niepolskiej, ani komunistycznej, ani głęboko wierzącej. Są to ludzie zwyczajni, „tutejsi”. I gubią się. Jedni ulegają urokowi cara, inni – powracającego Chrystusa. Są tacy, którzy pokutują i nawracają się, i inni, którzy chcą za grzechy świata i w celu jego zbawienia ukrzyżować proroka. W tej grze pozorów sam nawet czytelnik z trudem się odnajduje. Nie wie, czy ma się śmiać, czy płakać. Czy jest to tylko wyobraźnia Słobodzianka, a może tragiczna rzeczywistość, w której rzeczywiście ciężko się odnaleźć?

Co ciekawe, wydarzenia opisane w książce miały miejsce w ubiegłym wieku. Autor spotkał się z tymi historiami w dzieciństwie, w dorosłości zaś pojechał do Wierszalina, aby lepiej poznać tło i rzeczywistość poznanych opowieści. To właśnie realne wydarzenia były inspiracją do napisania tych trzech dramatów, nieprawdopodobnych historii, z których każda opowiedziana jest w XIV scenach.

Na koniec książki Tadeusz Słobodzianek oraz Leonard Neuger uzupełniają historię o zakulisowe ciekawostki. Neuger przedstawia również swoją interpretację dzieła, przy okazji przybliżając te niesamowite historie. Mamy możliwość poznać również ważniejsze realizacje tych dramatów. Co ciekawe, autor przez lata szlifował je i doskonalił, pod wpływem pomocnych uwag kilku reżyserów.

Poznane historie stają się pretekstem do refleksji nad końcem świata. Czym on jest? I co go zwiastuje? Proroctwa bogatego Ilji, który daje policjantowi Majewskiemu na sierotki, czy może sztuczka Regisa, który niedługo później również wesprze mieszkańców bidula? Może jego oznaką będzie ukrzyżowanie proroka lub sąd ostateczny? A może wybory, w których miażdżącą przewagą wygra towarzysz Stalin? Bądź Rotszyld przyjeżdżający ze swoim kramem z Białegostoku na motorze?

Zagubienie mieszkańców Wierszalina i okolic może budzić śmiech. Dla mnie najlepszym podsumowaniem, a jednocześnie puentą, która pojawia się niemalże na samym początku lektury, są słowa Bonfaciuka:

„I z czego tu się śmiać? Z czego? Że nie świat to już, a jeden sracz? I nie ludzie, a robaki, co każde gówno zjedzą i powiedzą: o, ale słodka gruszka!”.

Ten koniec świata już nadszedł. I nadchodzi każdego dnia na nowo. Zmieniają się realia, zmieniają się siły polityczne, ale ludzie zostają ci sami. Próbujący znaleźć sobie miejsce w świecie, który ich przeraża. Starający się zrozumieć reguły nierównej gry, zwanej życiem, wbrew wszystkiemu. Nawet wbrew temu końcu świata, co się zbliża, który przeraża, a którym jest każdy dzień. Dopiero pójście za nawoływaniem Ilji do pokuty i nawrócenia może coś dać. O ile jednak będzie szczere, w końcu nietrudno jest z Chrystusa stać się Judaszem… Do wyboru jest jeszcze partia. Albo bycie „tutejszym”.

Książkę polecam każdemu, kto chce pośmiać się i zadumać nad przemijającym światem, który jednak – wbrew pozorom – pełen jest ponadczasowych historii, przemyśleń, konfliktów. Właśnie te ponadczasowe problemy ujął w swoim dziele Słobodzianek, mający w pamięci dziecięce historie o człowieku, który założył osadę Wierszalin, a wraz z nią stworzył własne wyznanie.

Tekst został pierwotnie opublikowany w czerwcu 2012 na portalu Wiadomości24.