Postny samouczek

Kochać Post

Rzucamy się w nieznane

Aby zabrać się do dzieła, wystarczy wierzyć świadectwu tradycji, że post ma dobroczynne skutki i jest możliwy, nie wiedząc dokładnie, w jaki sposób.

Praktyka postu jest możliwa, a nawet łatwa (…). Być może rzuciłem te słowa nieostrożnie. Mówić o łatwości, to wymierzyć cios w powszechne wyobrażenie o poście i niewątpliwie, w oczach niektórych, pozbawić go części jego uroku. Bowiem większości słowo „post” kojarzy się przede wszystkim z cierpieniem. Poszczenie jawi się jako jedna z najdroższych ofiar, która wymaga wyrzeczeń graniczących nawet z heroizmem. W rezultacie łatwy post wydaje się podejrzany, nawet nieważny. Po co bowiem pościć, jeśli nie po to, żeby zadać sobie trud? (s. 165n)

Słusznie czy niesłusznie, zacząłem pościć tak powoli i stopniowo, że nie pamiętam, żebym kiedykolwiek dokonał jakiegoś wielkiego wysiłku. W miarę upływu lat post regularny wkroczył do mojego życia prawie niepostrzeżenie, stając się radosnym oraz umiłowanym zwyczajem, nie kosztując mnie przy tym trudu. Owszem, nieraz trzeba było rozpocząć dzień z niższym poziomem energii, oprzeć się doskwierającemu głodowi, uzbroić się w nieco cierpliwości. Jednak ogólnie rzecz biorąc, nigdy nie przeważało wrażenie przykrego napięcia. Przeciwnie, odkrycie postu było dla mnie radosnym wyzwoleniem. (s. 166)

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010)

Jak pościć? – Samouczek

Przez ostatnie tygodnie przyjrzeliśmy się postowi z każdej możliwej strony. Teraz przechodzimy od teorii do praktyki 😉

Radziłbym nade wszystko działać powoli, zmniejszając po trochu jeden ze zbędnych posiłków, a następnie drugi. Temu stopniowemu ograniczaniu prawidłowo towarzyszy zwiększanie posiłku, który chcemy pozostawić; poszczenie nie oznacza głodzenia się. Pod koniec całego procesu z pewnością będziemy jeść mniej, nie ma jednak konieczności ani potrzeby, żeby od początku narzucać sobie to ilościowe ograniczenie. Wyniknie ono w sposób naturalny z faktu, że będziemy jeść tylko raz.

To samo powiem o różnorodności pokarmów i liczbie potraw. Także tutaj możemy zacząć od przenoszenia gdzie indziej tego, co ujmiemy z posiłku jako „niepotrzebne”. Uproszczenie nastąpi później. Ważne jest, żeby posuwać się naprzód krok po kroku, bez wielkich skoków do przodu czy powrotów wstecz, dając sobie czas na przyzwyczajenie się do zmian.

Ten brak pośpiechu musi być połączony z prawdziwą wolnością. Nie można czuć się zmuszonym do osiągnięcia takiego czy innego rezultatu, lecz należy spokojnie zdążać ku odkryciu tego, co możliwe do zrealizowania. (…)A zatem w dniu, kiedy czujemy się zmęczeni, należy pozwolić sobie na odpoczynek, bez niepokoju czy wyrzutów sumienia, wiedząc, że wola pozostaje i pójdzie dalej swoją drogą. (s. 172)

Przede wszystkim należy jednak powierzyć się Bogu w tej kwestii.

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010)

Pożegnanie

(…) trzeba niewątpliwie, aby nasze współczesne chrześcijaństwo uwolniło się od poważnego zarzutu, świadomego bądź ukrytego, który może od niego odwieść. Na pierwszy rzut oka Nowy Testament w ogóle go nie nakazuje. Ewangelie mówią o poście przeważnie po to, żeby skrytykować sposób, w jaki praktykują go faryzeusze, i usprawiedliwić uczniów Chrystusa, którzy go nie praktykują. Z kolei Listy św. Pawła wiele razy zapewniają o wolności chrześcijanina względem zasad żywienia, które chciano mu narzucić. To wszystko zdaje się wskazywać na postawę będącą w znacznym oderwaniu od postu i innych podobnych praktyk. Czy warto, po Chrystusie, przywiązywać do niego tak wielką wagę? (s. 180)

O ile Jezus zwolnił od niego swoich uczniów wtedy, gdy z nimi przebywał, o tyle zapowiedział, że powrócą do niego po jego odejściu. O ile św. Paweł domaga się chrześcijańskiej wolności, przeciwstawiając się wszelkiej przymusowej wstrzemięźliwości, o tyle z dumą mówi o postach, które zachowuje często w służbie Chrystusowi i o „poskramianiu swojego ciała”, żeby „wziąć je w niewolę”.

Zresztą nie wiadomo, w jaki sposób asceza związana z odżywianiem mogłaby istnieć z dala od religijnej tradycji, która zaczyna się opisem grzechu pokarmowego, a kończy nadzieją na niekończącą się ucztę. Pośrodku Chrystus i jego czterdzieści dni bez jedzenia i picia, dar Jego Ciała i Krwi w znaku chleba i wina, które stanowią powszedni pokarm chrześcijanina. W takim, zarazem rzeczywistym i symbolicznym, wymiarze byłoby dziwne, gdyby odżywianie i post odgrywały nic nieznaczącą rolę. Jeśli tak się z nimi stało, czy nie nastąpiło to wskutek nieszczęśliwego roztargnienia, z którego trzeba jak najszybciej się otrząsnąć? (s. 180n)

Ten, kto chce pozostać czysty będzie podejmował próby i wysiłki. Długotrwały wysiłek jest również konieczny, żeby dojść do postu i go zachować. Jednak w obu przypadkach pragnieniu wyższego dobra towarzyszy codzienne doświadczanie jego dobrodziejstw. To właśnie owe zadowolenie, które odnalazłem w poście sprawiło, że napisałem tę książkę. Jest ono właśnie tym, co głoszę i czego życzę każdemu, kto zechce spróbować. (s. 182)

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010)

Fragmenty książki zostały opublikowane na FB profilu http://www.facebook.com/swit.przy.herbacie w kwietniu 2011 roku za zgodą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.