Postny PR

Kochać Post

„Praca domowa” dla mnichów

Co ciekawe, nie tylko świeccy mają za zadanie powrócić do korzeni. Tym bardziej wezwanie to dotyczy mnichów.

W tym poszukiwaniu praktyki postu, która nie byłaby sztucznym zapożyczeniem z zewnątrz, lecz wzrostem życia monastycznego w jego własnym duchu, jest rzeczą oczywistą, że Reguła św. Benedykta może i musi nam bardzo pomóc. Mamy tam system żywienia stworzony z myślą o mnichach i stanowiący całość z prowadzonym przez nich rodzajem życia. Stosując go, nie odstąpimy od naszego powołania, lecz przeciwnie, odzyskamy jego fundamentalny element, w dziwny sposób porzucony od pokoleń. (s. 151n)

Czy kiedy Sobór zapraszał duchowieństwo do „wydobycia na światło dzienne i dochowania wierności myśli założyciela oraz jego szczególnym zamierzeniom, podobnie jak zdrowym tradycjom”, nie zakładał wysiłku w tym kierunku? Jeżeli istnieje wielka i zdrowa tradycja życia zakonnego starannie opracowana przez Ojca mnichów, to jest nią tradycja postu. Fakt, że została przerwana i w konsekwencji, nie jest już do „dochowania”, lecz właściwie do odtworzenia, tym bardziej ponagla narzucający się wysiłek ponownego jej ustanowienia. (s. 152)

Pojawi się niewątpliwie sprzeciw, że innym zaleceniem soboru jest dopasowanie się do obecnych czasów, a to całkowicie kłóci się z podjęciem na nowo takiego postu, jaki praktykowano 1500 lat temu. Czy system żywienia św. Benedykta, jak wiele innych rzeczy w Regule, nie jest powiązany z wiekiem i cywilizacją, które są nam bardzo odległe? Czy stopniowe odchodzenie od niego w ciągu wieków nie jest dowodem na to, że stał się niemożliwy do zrealizowania dla dzisiejszego człowieka? Post regularny mógłby być zatem jedną z owych „przestarzałych” (obsoleta) rzeczy, które II Sobór Watykański, daleki od tego, by zachęcać nas do ich przywrócenia, wprost przeciwnie nakazuje nam „usunąć” nawet ostatnie ślady, które po nich zostały? (s. 152n)

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010)

Mnisze wymówki?

Mówi się, że człowiek ze strefy śródziemnomorskiej nie ma zwyczaju jedzenia wcześnie rano lub poprzestaje o tej porze na bardzo małym posiłku. Człowiek z Północy potrzebuje zjeść więcej, żeby być wytrzymałym na zimno. Można by w ten sposób uzasadnić anglosaskie śniadanie, które ostatnio stało się tak bardzo popularne. Mimo wszystko zakonny system żywienia jawi się jako nierozdzielny ze świeckimi zwyczajami. Antyczna cywilizacja i klimat śródziemnomorski ukształtowały godziny posiłków, które utrwalił św. Benedykt. W innych czasach i pod innymi niebem wszystko trzeba rozpatrywać w zależności od zupełnie odmiennych obyczajów. (s. 153)

W tym miejscu autor dokonuje porównania zwyczajów żywieniowych mnichów i ludzi świeckich na przestrzeni wieków. Konkluzja brzmi następująco:

Podjęcie na nowo postu regularnego nie oznacza powrotu do przestarzałych obyczajów społeczeństwa, które przestało istnieć. Jest to odnalezienie głównej cechy monastycyzmu niezależnie od epoki, do której należy. Dziś, tak jak w przeszłości, mnich jest człowiekiem, który izoluje się od społeczeństwa i ta izolacja dla Boga musi przejawiać się zarówno w jego ciele jak umyśle, w jego sposobie odżywiania się, jak w sposobie postrzegania stworzenia oraz Stworzyciela. (s. 157)

Przyjrzyjmy się jeszcze odpowiedzi autora na argument mówiący o „rzekomym spadku sił człowieka”.

Dzisiejszy człowiek jest (…) zdolny pościć zupełnie tak samo jak jego przodkowie. Aż nadto dowodzą tego posty współczesnych nam ludzi. Czemu zatem dzisiejszy mnich miałby nie pościć? (…) Zdumiewający brak postu we współczesnym życiu monastycznym nie wynika z przyczyn fizycznych, ale psychicznych. Nie jest to sprawa sił, lecz motywacji.

Panujące dziś w środowiskach monastycznych wygodne domniemanie o słabości nie pojawiło się wczoraj. W XII wieku widzimy jak rysuje się w liście Heloizy do Abelarda, o którym mówiliśmy. (s. 160)

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010)

Zrobić dobry PR

Na dobry początek przyjrzyjmy się, jakie znaczenia ma praktyka postu?

Post nie jest tylko opanowywaniem pożądliwości, i to w kluczowym punkcie, który rządzi całym zespołem apetytów człowieka. Jest on także odpoczynkiem od funkcji trawiennych, wstrzymaniem przemocy zadawanej niszczonej przez nie materii organicznej, skupieniem się człowieka na sobie w pewnego rodzaju oderwaniu i uniezależnieniu się od świata zewnętrznego (autarkii). Stąd bierze się wyciszenie i duchowe wysubtelnienie, które przynosi, tak w chwili, gdy się go przeprowadza, jak ogólnie w całym życiu, gdzie powraca w regularnych odstępach.

Stanowiąc naturalne oczyszczenie dla duszy i ciała, post jest ponadto dla chrześcijanina towarzyszeniem Chrystusowi w walce na pustyni, wspomnieniem odejścia Pana Młodego i oczekiwaniem Jego powrotu. Dla mnicha jest kompanem czystości, bratem ciszy i samotności, towarzyszem modlitwy, sprzymierzeńcem medytacji karmiącej się Słowem Bożym… (s. 163)

Zupełnie inna perspektywa! Post nie jest już straszakiem, a… dobrodziejstwem. Jednak lista pozytywów, które niesie ze sobą post nie jest zamknięta.

Dla tego, kto go praktykuje, staje się źródłem wielorakich, nieprzewidywalnych i niekończących się znaczeń. Tradycja poprzez interpretowanie go na różne sposoby daje już przedsmak tego nieograniczonego bogactwa. Osobno pokazuje to doświadczenie: nie sposób zawrzeć w zamkniętej liście znaczeń, jakie dzień po dniu przybiera post dla tych, którzy nim żyją. (s. 164)

Jest tylko jeden konieczny warunek – aby poznać dobrodziejstwa postu trzeba tegoż postu spróbować.

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010)

Fragmenty książki zostały opublikowane na FB profilu http://www.facebook.com/swit.przy.herbacie w kwietniu 2011 roku za zgodą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.