Post w przeszłości

Kochać Post

W pierwszych wiekach, ale również w czasach Biblijnych, post był żywy. Wtedy to się pościło…

Dwa źródła historyczne

Pierwsi chrześcijanie pościli w środy i piątki. Jednak

To, co chrześcijanie czynili w poprzednich wiekach dwa razy w tygodniu, mnisi postanowili robić codziennie.

(…) w przypadku mnichów istnieje „stacja powszednia”, która różni się od środowej i piątkowej „stacji obowiązkowej”, jakkolwiek i ją Kasjan zalicza czasem do „obowiązkowych”. To zastosowanie dawnego terminu statio do nowej rzeczywistości codziennego postu pokazuje, że jest ona postrzegana jako przedłużenie poprzedniej.

Takie jest więc, jak się wydaje, pierwsze źródło postu regularnego. Można je określić jako „przedmonastyczne” lub świeckie, jako że mnisi nadali ciągłość sporadycznej obserwancji zwykłych chrześcijan, wprowadzając ją do swojej codzienności.

Poza pierwszymi mnichami pościli również pustelnicy.

(…) zachowują, jak podaje Filon, codzienny post. (…) Pamiętamy, że ci żydowscy asceci dopiero po zachodzie słońca spożywają swój skromny posiłek: chleb, wodę i sól nieco urozmaicone hizopem dla najbardziej wybrednych. Poza tym, że jest to praktyka wspólna dla wszystkich, niektórzy pozostają na czczo przez trzy lub nawet sześć dni.

I tu mała ciekawostka historyczna: Ci pustelnicy (tzw. Terapeuci) byli Żydami, jednak przez przypadek zostali oni w źródłach historycznych „schrystianizowani”. Poprzez tę pomyłkę stali się inspiracją dla kolejnych pokoleń mnichów.

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010, s. 74n)

Poszukiwanie odpowiedniej drogi

Pierwsze wieki postu praktykowanego przez mnichów przypominają nieco siłowanie się z głodem i są próbą odnalezienia się w rzeczywistości postu.

Na początku, około 400 roku, codzienny post do nony wydaje się mocno zakorzeniony, tak w Afryce św. Augustyna, Galii św. Marcina, jak Prowansji Czterech Ojców. Jednak powstała półtora wieku później Reguła św. Benedykta świadczy, przynajmniej jeśli chodzi o Italię, o poważnym załamaniu tej praktyki. O ile post zachowuje się w zimie i w Wielkim Poście, o tyle znika nie tylko w okresie wielkanocnym, kiedy codziennie jada się dwa posiłki, lecz także w ciągu pięciu z siedmiu dni latem. Jedynymi postnymi dniami o tej porze roku są środy i piątki. Dodatkowo św. Benedykt pozwala nawet w te dwa dni jeść obiad w południe, jeśli pracuje się przy żniwach lub kiedy upał staje się trudny do zniesienia.

Ówcześni mnisi nie mieli prostego zadania – osiągnięcia poprzedników zawstydzały ich, jednocześnie okoliczności nieco się zmieniły…

Wydaje się więc, że w VI wieku odejście od codziennego postu było odczuwane właśnie jako regresja lub upadek. Dziś można oczywiście sądzić, że monastyczni legislatorzy wykazali się wówczas rozsądkiem i poczuciem rzeczywistości, zważywszy, że złagodzenie postu latem u Benedykta bierze się w dużej mierze z faktu, iż pozwala on na zakazane przez Mistrza prace w polu. Można nawet uznać, że nowa dieta jest bardziej zadowalająca od dawnej, której jednostajność nie liczyła się z faktem, że w starożytnym systemie czasu opartym na słońcu post był o wiele cięższy latem, zarówno z powodu upału, jak długiego dnia i krótkiego snu. Jednak co się tyczy zalet, które jesteśmy gotowi uznać w złagodzonej diecie św. Benedykta i jego współczesnych, nie wydaje się, by ci docenili je w taki sposób. Tym, co niepokoiło owych mnichów z VI wieku był raczej negatywny aspekt ewolucji osłabiającej jedną z głównych cech życia monastycznego.

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010, s. 79, 83.)

Post, czystość, modlitwa

Na chwilę jeszcze wróćmy do biblijnych postaci Judyty i Anny.

(…) te dwie bohaterki karzą myśleć o nierozerwalnej więzi łączącej post, czystość oraz modlitwę w życiu poświęconym Bogu. Nie chodzi tu o takie czy inne działanie postu, ale o piętno, które wyciska na całym człowieku, podporządkowując religijnej dyscyplinie najbardziej władczy z apetytów ciała.

Post i czystość są nierozłączne, ponieważ ofiara z instynktu seksualnego nie istnieje bez tej z instynktu jedzenia. Post i modlitwa są nierozłączne, gdyż wzniesienie duszy ku Bogu nie istnieje bez oderwania od stworzenia. Chociaż można i powinno się nieustannie modlić, nawet z pełnym żołądkiem, dusza swobodniej dąży do Boga, gdy nie jest zaabsorbowana trawieniem.

Nawiązałem właśnie do słów św. Pawła i samego Chrystusa: „Nie ustawajcie w modlitwie”, nakazu, który rządzi wszelką ascezą mnichów i skupia w jednym punkcie ich pożądanie. Skoro post jest naturalnym towarzyszem modlitwy, musi przybrać na swój sposób ten sam charakter ciągłości. Tak jak mnich jest zaproszony do nieustannej modlitwy, tak czuje się wezwany do praktykowania postu, już nie w sposób przejściowy, lecz na co dzień.

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010, s. 84n)

Fragmenty książki zostały opublikowane na FB profilu http://www.facebook.com/swit.przy.herbacie w marcu 2011 roku za zgodą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.