Pierwsze postne kroki, cz. II

Kochać Post

To, co w poście pozytywne – obalenie mitu

A co z niedzielami i świętami?

W ten sposób, w dni powszednie, jem tylko raz, wieczorem. Wyjątkami są tylko niedziele i święta. W tych dniach przez posłuszeństwo starej chrześcijańskiej zasadzie, o której będziemy mówić dalej, spożywam obiad w południe i jeszcze coś wieczorem.

Czy wolno mi wyznać, że czynię to z pewnym żalem? Te dni, które powinny być najbardziej święte, w rzeczywistości stają się przez to najbardziej przeciętne.

Korzyści z postu? Za długo mówić. Dość zacytować:

Zdrowie fizyczne, moralne, duchowe: widzę teraz, iż cała moja osoba odniosła korzyści z tego doświadczenia postu podjętego dziesięć lat temu na wierze dawnych autorów zakonnych, których czytałem.

Zatem post to straszne umartwienie, czy może coś, co daje korzyści i ciału, i duchowi?

Słowo „post”, rozumiane w potocznym i błędnym znaczeniu, o którym mówiłem (ograniczenia w dwóch z trzech posiłków) przywołało mi na myśl niemiłe wspomnienia z wyczerpującego poszczenia, kiedy człowiek usychał, cierpliwie wyczekując powrotu do normalności. Czy prawdziwy post, którego chciałem spróbować, nie miał przypominać, w najgorszym razie, tych okropności? Otóż rzeczy miały się dokładnie na odwrót. Stały i umiarkowany, prawie niedostrzegalny wysiłek przywiódł mnie do celu bez najmniejszej przemocy; prawie wcale nie namęczyłem się przy tym zadaniu. Zamiast mąk i niedogodności, których się spodziewałem, post przyniósł mi wyzwolenie.

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010, s.19; 22)

O obawach słów kilka

Jesteśmy… za słabi?

Dzisiaj wydaje mi się to oczywiste, że rzekoma słabość fizyczna współczesnego człowieka jest wymyślonym mitem. Jeśli post jest nieobecny w dzisiejszym Kościele i życiu zakonnym, prawdziwej przyczyny tego stanu rzeczy trzeba szukać gdzie indziej. Postaramy się zobaczyć to jasno nieco dalej.

A może post za bardzo ingeruje w nasze życia?

Uprzedzając inne obawy, być może powinienem podkreślić także, że moje poszukiwania w dziedzinie postu nie pociągnęły za sobą jakiegokolwiek ograniczenia aktywności. Nie było nawet jednego dnia, kiedy musiałbym skrócić mój sześcio- bądź siedmiogodzinny czas pracy umysłowej lub zrezygnować z tego czy innego ćwiczenia fizycznego.

Czym zatem jest post?

Pościć nie znaczy głodzić się, lecz zaopatrywać się w to, co potrzebne pod koniec pewnego oczekiwania. Post jest przede wszystkim sprawą nie ilości, lecz czasu.

Jedzenie jedzeniem… a co z napojami?

Czysta woda, którą piję do mojego posiłku, wystarcza mi na dwadzieścia cztery godziny. Nie czuję potrzeby picia napojów pobudzających, takich jak kawa czy herbata.

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010, s.24 – 26)

Ułatwienia w praktyce postu

Szósta dekada życia, w czasie której dokonywałem mojej próby, jest bez wątpienia wiekiem bardziej sprzyjającym tej praktyce niż młodość.

(…) żyję w samotności. Ta sytuacja bardziej jeszcze niż wiek sprawia, że rzeczy stają się proste. Nie tylko mogę ustalać mój plan dnia i posiłki według własnego uznania, ale cieszę się także spokojem, który niesłychanie sprzyja ascezie. Przechodząc z życia wspólnotowego do pustelniczego, stwierdziłem, że nieoczekiwanie dodało mi ono siły. Kiedyś we wspólnocie bywałem często zmęczony. Odkąd żyję sam, prawie nigdy już się tak nie czuję, przestrzegając obiektywnie bardziej surowych zasad. W ten sposób zauważyłem, jak wiele energii pochłania całe życie społeczne. Rozmawianie, uzgadnianie rzeczy z innymi, bycie punktualnym, liczenie się w każdej chwili z jednym lub kilkoma sąsiadami, wszystko to, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy, utrzymuje nas w stałym napięciu. Zniknięcie tych ograniczeń uwalnia znajdujący się w nich potencjał. Nowa energia staje do naszej dyspozycji, i jakby naturalnie zwraca się w kierunku wysiłku dokonanego na sobie samym.

(Adalbert de Vogue OSB, „Kochać post”, Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Kraków 2010, s.26- 28)

Fragmenty książki zostały opublikowane na FB profilu http://www.facebook.com/swit.przy.herbacie w marcu 2011 roku za zgodą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.