Menu Zamknij

Pierwsze kroki

Pierwsze kroki

Czy w święta można napisać w sprawie jakiegoś projektu czy wywiadu? Kiedy można mieć niemalże pewność, że rozmówca nie odpisze, bo jest księdzem i ma masę roboty? O co pytać, jak pytać, żeby było niebanalnie, ale też zrozumiale? Tyle pytań, i mało odpowiedzi. Stawiam pierwsze kroki w nieznanym świecie dziennikarstwa.

A ponieważ obracam się raczej w kręgach katolickich to śmieję się trochę, że robię w branży, w której trzeba strasznie dużo rzeczy wziąć pod uwagę. Nie chodzi mi o takie kwestie jak pytania, których nie powinno się zadać, tematy, których lepiej nie poruszać, czas, kiedy nie należy zawracać głowy potencjalnemu rozmówcy i ty podobne. To wszystko wypływa gdzieś z praktyki. Im więcej wywiadów się przeprowadzi, im więcej rozmów ma się za sobą tym łatwiej „ogarnąć” to, co ma się do zrobienia.

Jak zwykle, diabeł tkwi w szczegółach. Dla mnie, jeszcze nie do końca obeznanej ze zwyczajami chrześcijan wyznania rzymskokatolickiego, zaskoczeniem jest gdy w czasie Wielkiego Postu czy w okolicy Świąt Bożego Narodzenia część rozmówców jest poza zasięgiem. Księża, im bliżej do Wielkanocy, tym więcej mają pracy. Poza tym chrześcijanie, których znam, w czasie świąt uczciwie świętują. Dlaczego mnie to zaskakuje? Do niedawna Wielki Post, Adwent i wakacje dla mnie niewiele się różniły poza temperaturą im towarzyszącą i faktem chodzenia bądź niechodzenia do szkoły. Teraz, gdy zaczęłam nieco aktywniej uczestniczyć w życiu Kościoła mam, można rzec, niezły ubaw. Wszystko jest takie nowe i czasem zaskakujące.

Poza tym, wstyd przyznać, ale mam ogromne zaległości teologiczne i bieżące. Teologicznie się dokształcam w miarę możliwości (warto wiedzieć, w co się wierzy…). Gorzej ze sprawami bieżącymi. Kiedyś śledziłam z uporem maniaka politykę i do dziś, gdy ktoś wspomina rządy (dobre pytanie: a wspomina?) koalicji PiS-PSL-Samoobrona jestem w stanie co nieco wiedzy na ten temat wykrzesać. Jednak gdyby mnie spytać o komisję majątkową i jej prace… wiem, że istniała, że dla niektórych była kontrowersyjna. Kropka. I choć nie żałuję „przekwalifikowania” wiem, że jeszcze trochę czasu minie, zanim nadrobię te zaległości. Choć nie wiem, czy niektóre warto jest nadrabiać…

Ponoć, żeby zostać ekspertem w jakiejś dziedzinie potrzeba dziesięciu lat systematycznego dokształcania się. Trochę mi jeszcze brakuje, ale może za dziesięć lat będę w stanie powiedzieć coś więcej chociażby tym, którzy potwornie na Kościół narzekają. W końcu trzeba się różnym kwestiom przyjrzeć bliżej… Choć już teraz nieco mam refleksji na ten temat, a pęd do wiedzy pozwala na bieżąco uzupełniać braki.

I tak stawiam pierwsze kroki. Czasem ciężko, nie powiem. Ale jest ciekawie i czerpię z tego satysfakcję. No i… wydaje mi się, że robię coś zgodnego z moim powołaniem. A to jest w tym wszystkim najważniejsze!

Tekst został opublikowany w kwietniu 2011 roku na stronie nataliaswit.wordpress.com.