Menu Zamknij

Ostatni dzień

Ostatni dzień

Może się skończył już w niedzielę, a może dopiero dzisiaj. A może skończy się w sobotę… Dla mnie to Wielka Środa jest dniem zakończenia Wielkiego Postu. Ostatnim dniem, gdy obowiązują nas wyrzeczenia. Potem już tylko post Wielkiego Piątku, nieco łagodniejszy w sobotę… I koniec.

Jezus zmartwychwstał!

Kończy się czas refleksji i zadumy. Wielu z nas zakończy go hucznie, poranną Rezurekcją. Niektórzy skuszą się tylko na Liturgię Światła w Wielką Sobotę. Jeszcze inni przez całe Triduum nawiedzać będą kościoły.

Potem wielu z nas spotka się z rodziną. Podzielimy się jajeczkiem, zjemy obfite śniadanie wielkanocne. Następnego dnia będziemy latać z ogromnymi wiadrami wody bądź inna wodną bronią. A potem? Długi, długi relaks. Dla studentów mojej uczelni aż końca weekendu majowego.

W sercu zagości radość. Minął czas nawracania, teraz jest czas świętowania. Czas zbierania owoców ostatnich kilkudziesięciu dni.

Przemienione wyrzeczenie

Jednym się udało wypełnić wielkopostne postanowienia, innym nie. Bóg jednak nie patrzy na to, co my sami zrobiliśmy (albo czegośmy to nie zrobili w tym czasie ). To, co się liczy najbardziej, to próba pójścia za Nim.

To On działa w tych naszych wyrzeczeniach. Działa i wtedy, gdy upadamy i mamy ochotę zwinąć cały wielkopostny „biznes”. Poddać się, bo coś poszło nie tak, coś się nie udało, coś nie wypaliło. W tych nieudanych próbach szczególnie możemy odnaleźć Zbawiciela, który zachęca do podjęcia trudu jeszcze raz. I jeszcze jeden. I tak od nowa, za każdym razem, gdy upadamy.

Choć z naszej ludzkiej perspektywy wydaje się to bezsensowne, Bóg działa. A to jest, wydaje mi się, w tym wszystkim najważniejsze.

I co dalej?

Warto jednak, by te owoce wielkopostnych wyrzeczeń nie zaginęły wraz z zakończeniem Postu. Można oczywiście żyć od Wielkiego Postu do Adwentu, a potem do kolejnego Postu Wielkiego. Średnio co pół roku przez kilka dni rekolekcji zastanawiać się nad swoim życiem, a przez kilka tygodni podejmować jakieś wyrzeczenia. I luz. Pańszczyzna obrobiona, czas wrócić do swojego życia.

A Jezus chce nam towarzyszyć dalej.

Wiem. Jesteśmy codziennie zmęczeni, zawaleni wieloma obowiązkami. Ostatnia rzecz, jaką mamy ochotę zrobić, to codziennie nieustannie iść w stronę Zbawiciela. A nie jest to takie trudne. Nie musimy codziennie chodzić na Mszę i odmawiać brewiarza. To może zabawne, ale wystarczy Panu Bogu zrobić odpowiednio szeroką furtkę, a On już nami się zajmie. Trzeba Go tylko zaprosić do siebie.

Wielki Post przez cały rok

Dla mnie czas, który jest za nami, oznacza kolejną daną mi i wielu innym szansę nawrócenia do Pana. Ale taki może być każdy dzień! Każdy dzień może przybliżać do Boga. Nie musimy czekać do kolejnego znaczącego święta, by coś w tym kierunku zrobić.

Zauważyłam niedawno, że żyję tak, jakby Wielki Post trwał dla mnie cały rok. Nie jest to czas bynajmniej smutny. Po prostu codzienne smutki i radości przeżywam tak, jakby każdy dzień był przygotowaniem do tej ostatniej Wielkanocy.

Jeśli tak spojrzymy na całą sprawę, to i Wielki Post przestaje być katorgą, i owoce tego czasu, szczególnie wypełnionego wyrzeczeniami, zostaną z nami na dłużej.

Tekst został opublikowany w kwietniu 2011 roku na stronie nataliaswit.wordpress.com.

Bądź moim głosem w social media!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Tumblr
Tumblr
Share on LinkedIn
Linkedin
Email this to someone
email
Pin on Pinterest
Pinterest