Menu Zamknij

Dać czy nie dać życie?

Recenzje książek

Półka wakacyjna nie byłaby sobą (czyli wakacyjną półką!) bez książki, w której znajdują się historie mrożące krew w żyłach, a mimo to kończące się w miarę dobrze. W miarę dobrze, ponieważ ich bohaterki w życiu wiele przeszły i jeszcze pewnie wiele przeszkód pojawi się na ich drodze. Najważniejsza jednak dla nich jest świadomość, że ich dziecko, które mogło już nie żyć, żyje – ponieważ nie zostało zabite w wyniku aborcji.

„Wybrałam życie” to głośna już książka Brygidy Grysiak, poruszająca bardzo ważny społecznie temat. O aborcji powiedziano już wiele, ale żaden głos nie był tak ważny jak głos tych kobiet, które już nawet czasem chciały zabić swoje dziecko, ale coś stanęło im na przeszkodzie. I teraz nie żałują – wręcz cieszą się, że ta „przeszkoda” zmieniła zwrot akcji. To głos kobiet, które wiele w życiu przeżyły, często zostały doprowadzone do granicy psychicznej wytrzymałości i mimo to wzięły odpowiedzialność za życie rozwijające się w ich łonie.

Jest to zbiór reportaży o kobietach, które mimo trudnej sytuacji finansowej, nacisków partnerów i licznych innych niesprzyjających okoliczności zdecydowały się urodzić swoje dzieci. Niektóre z nich oddały je do adopcji, lecz, jak same przyznają, wolą, by żyły w innej rodzinie, niż by nie żyły wcale. Jedna z nich urodziła dziecko choć wiedziała, że jest tak chore, że niedługo po narodzinach umrze. Inna zdecydowała się przyjąć swoje dziecko pomimo zespołu Downa, którego tylu ludzi się boi…

Podtytuł „Aborcja to nie jest powód do dumy” początkowo może odstraszać. To konkretna i niepopularna opinia. Jednak w miarę lektury zaczynamy rozumieć, dlaczego akurat te słowa następują po tytule. Osoby, które nie przerwały ciąży, to nie gorliwe katoliczki aspirujące do natychmiastowej świętości, ale zwykłe kobiety, które spotykamy na co dzień. Które nie chodzą do kościoła, nie zawsze się modlą, ale wiedzą jedno: są odpowiedzialne za swoje dzieci. Za te narodzone i te jeszcze nienarodzone.

W trakcie tej lektury czytelnik zaczyna rozumieć, co takiego się dzieje, że kobiety rozważają aborcję. Widzi, że mają często ogromne dylematy, nierzadko są w trudnej sytuacji finansowej, rodzinnej i nie wiedzą, jak sobie poradzą z maleństwem. Widać jednak, ze można wybrać życie. I że to nowe życie może wnieść wiele piękna w życie innych ludzi. Trzeba „tylko” zaryzykować. I wierzyć, że znajdą się dobrzy ludzie, którzy podadzą pomocną dłoń matce i dziecku… A z tym bywa bardzo różnie. Dlatego pewnie wiele matek decyduje się zabić swoje dzieci – ryzyko, że zostaną na lodzie, jest zbyt wielkie… choć i wtedy jest wyjście – adopcja. Również trudne, choć dające dziecku szansę na życie.

Historie zebrane przez Brygidę Grysiak są wstrząsające, ale dają nadzieję. Na to, że są jeszcze ludzie, którzy ryzykują i mówią TAK nowemu życiu, a skoro są, to może jest ich więcej niż tylko te kilka kobiet? Wbrew temu, co starają się promować różne lobby, jest takich kobiet wiele. Walczą z codziennymi przeciwnościami i żyją w ukryciu. Autorka pozwoliła im wyjść na światło dzienne i pokazać że są, żyją, i że podjęły decyzję, której nie żałują.

Lektura daje do myślenia. Pozwala docenić to, że mogliśmy się narodzić. Daje szansę poznania innego punktu widzenia i przyjrzenia się lepiej sytuacji osób, które stają przed tak drastycznym wyborem: dać czy nie dać życie? I dlatego właśnie warto ją przeczytać.

„Wybrałam życie. Aborcja to nie jest powód do dumy”, Brygida Grysiak. Wydawnictwo Znak, Kraków 2012, ss. 180, ISBN: 978-83-240-2223-6

Recenzja ukazała się również na stronach Zaczytaj się!, Areopag XXI oraz Radia Wnet.