Menu Zamknij

Bój o godne życie

Recenzje książek

Co to jest godne życie? To pytanie zadawałam sobie w czasie lektury tej książki. Zastanawiałam się również nad sensem cierpienia, uzasadnieniem dla eutanazji, oraz tym, co życiowe trudności mogą dobrego wnieść do życia osoby walczącej o to, by przetrwać kolejny dzień.

Refleksje te wywołała opowieść Monici Follador „Jestem matką swojej teściowej. Życie u boku chorej na Alzheimera”. Autorka w swojej książce opisuje liczne przemyślenia, związane z chorobą matki jej męża. Pewnego dnia, gdy odwiedzała Denis, okazało się, że w jej mieszkaniu panuje niesamowity bałagan, zupełnie nie przystający do nawyków starszej pani. Dalsze obserwacje zmusiły Monicę do podjęcia „radykalnych” kroków – odwiedzania z teściową kolejnych lekarzy, którzy postawili koszmarną dla obu pań diagnozę: Alzheimer.

Choć to właściwie Monica i jej mąż zostali „obciążeni” konsekwencjami diagnozy – opieka, a właściwie ciągły nadzór nad teściową stał się koniecznością. Sama Denis ukryła się w swoim własnym świecie, który autorka książki próbuje opisać, by przybliżyć nam stan osoby z taką diagnozą.

Monica dzieli się również refleksjami z drogi, którą przebyła, a która prowadzi do odkrycia piękna w tej trudnej sytuacji. Widzimy, jak próbuje znaleźć normalność tam, gdzie o nią bardzo trudno. Mamy wgląd w wewnętrzną walkę bohaterki, próbującej nauczyć się funkcjonować w domu z kimś, kto zabranie talerza do zmywania uznaje za kradzież, śpiewa po nocach i widzi w niej od czasu do czasu prostytutkę bądź oprawcę, który próbuje dokonać zamachu na jej suwerenność.

Dzięki dobremu zmysłowi obserwacji Monici mamy okazję zajrzeć do świata osoby chorej na Alzheimera. Poznajemy jej bezradność, zagubienie, próby odnalezienia się, jednocześnie walkę ze światem o uznanie tej „normalności”. Walka tworzy się na polu, na którym ścierają się przeświadczenia chorującej osoby o coraz gorszej pamięci oraz otoczenia, które pamięta o tym, że zupę je się łyżką, myć powinno się codziennie, a bluzkę zakłada się przez głowę. Lata opieki wyrobiły w autorce pokłady ogromnej cierpliwości, a wrodzony optymizm pozwolił spojrzeć z innej, głębszej perspektywy na chorobę teściowej.

Książka ta bardzo mnie poruszyła. Pokazała mi, że z każdej, absolutnie każdej życiowej trudności można wynieść coś dobrego. Można czegoś się nauczyć, stać się wrażliwszym, doświadczyć Bożej i ludzkiej dobroci, której w innym przypadku nie moglibyśmy doświadczyć. Nawet najtrudniejsze sytuacje stają się gruntem pod nowe, lepsze życie.

Autorka zapewne wiele straciła – w końcu prawie od początku małżeństwa miała w domu osobę o psychice zapominalskiego, niesfornego dziecka. Nie miała czasu, by nacieszyć się jeszcze beztroską pierwszych lat małżeństwa, może by zrobić karierę. Ale przeżyła coś, co wzbogaciło jej duszę, a teraz pozwala zupełnie inaczej patrzeć na życie. Pośrednio dzięki chorobie teściowej znalazła w sobie siłę oraz możliwości, by napisać książkę.

I tu wraca pytanie o eutanazję. Lektura utwierdziła mnie w przekonaniu, ze nawet choroba może być darem. O ile otworzymy się nań i odłożymy na bok to, co MY chcemy zrealizować. Przyjmiemy, że życie, oprócz trudności, szykuje ciekawe niespodzianki. Trzeba tylko mieć oczy szeroko otwarte i nie zrażać się przeszkodami. Zabicie nieuleczalnie chorego człowieka sprawia, że tracimy szansę, by również nasze życie się zmieniło – na lepsze.

„Jestem matką swojej teściowej. Życie u boku chorej na Alzheimera” Monica Follador. Wydawnictwo Bernardinum, Pelplin 2012. ss. 104, ISBN 978-83-7823-010-6

Posłuchaj: Rozdział III

Posłuchaj: Rozdział IV

Materiał dźwiękowy został udostępniony przez Wydawnictwo Bernardinum.

Recenzja została opublikowana na stronach Zaczytaj się!, Areopag XXI, Radia Wnet oraz nataliaswit.wordpress.com.